Jeżeli kliknęłaś/kliknąłeś w tego posta z nadzieją, że przeczytasz jakiś gorący tekst o seksie, to najprawdopodobniej się rozczarujesz. Tekstów o seksie jest bardzo dużo, więc spokojnie znajdziesz coś dla siebie w innych częściach internetów. Moim celem było połączenie obszaru relacji partnerskich jakim jest intymność i erotyzm z filozofią uważnych relacji. A to oznacza, że zapraszam Cię Czytelniku/Czytelniczko do kierowania uwagi w miejsca, w które być może nie zaglądasz zbyt często. Żywię jednak przekonanie, że to właśnie w tych miejscach ukrywają się głębokie pokłady samowiedzy i samopoznania. A są to rzeczy niezbędne do tego, aby pielęgnować inteligencję relacyjną.

Intymność i erotyzm.

Na początek, chciałabym dokonać krótkiego rozróżnienia pomiędzy intymnością a erotyzmem. Ty oczywiście możesz mieć inne rozumienie tych pojęć i to jest ok. Tak te pojęcia rozumiem ja, oraz moi mentorzy – filozofowie oraz uznani terapeuci par z wieloletnim doświadczeniem.

Intymność, to duża bliskość związana z dzieleniem naszych obaw i niepewności z drugą osobą. Ten obszar niekoniecznie musi mieć seksualne znaczenie. Występuje w nim aspekt bliskości, bezpieczeństwa, bezbronności, wrażliwości, otwarcia się, poznania. Intymność tworzy się pod wpływem czasu i wspólnych doświadczeń. Im więcej ze sobą dzielimy tym większa jest nasza intymność.

Erotyzm, z drugiej strony, przez wielu filozofów porównywany jest do siły życiowej. Jest energią życiową, witalną, kreatywną, powiązaną z ciekawością i otwartością na nowe i nieznane. Seks może być uprawiany zarówno przez ludzi jak i zwierzęta. Seksualność jest bowiem częścią natury. Można uprawiać seks i nie odczuwać w zasadzie żadnych większych doznań. W takiej przecież formie, seks był traktowany przez wieki. Zwłaszcza przez kobiety, dla których był on po prostu koniecznym elementem małżeństwa. No i niezbędny do tego, by spłodzić potomstwo. Co innego jednak, erotyzm.

Erotyzm pozwala nam, jako jedynym (z tego co dziś wiemy) żyjącym istotom odczuwać przyjemność w samotności używając wyłącznie naszej wyobraźni! Wyłącznie poprzez oddawanie się fantazjowaniu! Dla naszego mózgu nie jest istotne czy dane wydarzenie ma miejsce w rzeczywistości, czy w naszej wyobraźni. Robi nam to dobrze w podobny sposób!

Co składa się na doświadczenie erotyczne?

  • Odpowiednia percepcja. Umiejętność spojrzenia na „znany nam krajobraz nowymi oczami”.
  • Oczekiwanie. Zdolność do wyobrażania sobie przyszłości (najlepiej ekscytującej). Jednocześnie, chciałabym rozwiać bardzo popularny mit, który mówi, że planowany seks nie może być ekscytujący. Jeśli przypomnisz sobie pierwsze randki, których zakończenie przewidywałeś/aś w sypialni to założę się, że motyle w brzuchu obijały się o siebie z podniecenia 😉
  • Ciekawość. Kluczowa dla doświadczenia erotycznego. Buduje napięcie i zainteresowanie. Jest przeciwieństwem nudy.
  • Zabawa/flirt. Pozwolenie sobie na frywolność i luz. Esther Perel określa flirt jako „zdolność do zabawy możliwością” („ability to play with possibility”).

Jak widzisz, w zasadzie nie potrzebujesz partnera do tego, żeby oddawać się erotycznym doznaniom. Jednocześnie, jeśli tego partnera już masz i chcesz dodać trochę pieprzu do sypialnego kontekstu, możesz wykorzystać trening wyobraźni.

Człowiek wskazujący kierunek

Fot. Brodie Vissers

Dlaczego duża intymność nie gwarantuje dobrego seksu?

Jeżeli miłość jest o posiadaniu, pożądanie jest o chceniu – mówi moja nauczycielka, Esther Perel. Długotrwałe relacje niosą ze sobą pewne zagrożenie dla ekscytującego życia seksualnego, wynikające z nadmiernej pielęgnacji miłości. O ile w niektórych przypadkach problemy łóżkowe par mogą wynikać z braku umiejętnej komunikacji na temat seksu lub są poprzedzone problemami innej natury, o tyle istnieją pary, które bardzo się kochają a jednak nie uprawiają seksu.

Związek dwojga ludzi to nieustanny taniec sprzeczności. Z jednej strony chcemy stworzyć bezpieczną przystań, w której doskonale się znamy i wiele rzeczy jest przewidywalnych. Z drugiej strony pragniemy dreszczyku emocji, niespodzianki i zaskoczenia, bo to sprawia, że czujemy, że żyjemy.

Ogień potrzebuje powietrza. Im stajemy bliżej siebie, tym mniej powietrza dostaje się do równania i płomień zaczyna słabnąć. Czasami wystarczy krok do tyłu, na tyle blisko by nie stracić partnera z oczu, jednocześnie na tyle daleko by móc spojrzeć na niego/nią cudzymi oczami. No, bo zastanów się przez chwilę. Kiedy Twój partner jest dla Ciebie najbardziej pociągający? Założę się, że nie wtedy, gdy jesteście non stop przyklejeni do siebie. Czy nie wówczas, kiedy jest daleko? Kiedy zajmuje się swoimi sprawami, pasjami? Kiedy robi coś dla siebie, coś w czym jest naprawdę dobra/y?

Dystans = więcej wolności (o wolności pisałam tutaj) = mniej poczucia bezpieczeństwa = więcej pożądania

Na koniec, kilka ważnych kwestii

Jeśli doświadczyłaś/eś miłości w domu rodzinnym i/lub w dzieciństwie, w sposób który nie dawał Ci poczucia bezpieczeństwa i zaufania, obarczał Cię nadmierną odpowiedzialnością, przytłaczał swym ciężarem, sprawiał, że nie czułaś/eś się ważna/y i szanowana/y – to będzie miało wpływ na to jak dajesz i przyjmujesz miłość. Może Ci być dużo trudniej próbować nowych rzeczy, otwierać się na nowe doświadczenia czy po prostu ufać.

A co, kiedy partner/ka nie chce nawet rozmawiać o seksie?

Cóż, nie ma jednej, dobrej odpowiedzi. Musisz pamiętać, że żaden człowiek nie będzie eksplorował nieznanych terenów jeżeli nie będzie się czuł bezpiecznie. W takiej sytuacji zachęcałabym rozważenie terapii.


Artykuł jest częścią cyklu „Porozmawiajmy o…” będącego uzupełnieniem workbooka „6 kroków do bliższego związku”. Jeśli chcesz go bezpłatnie pobrać możesz to zrobić tutaj.

Inne artykuły z cyklu: