Zajmując się tematem relacji, nieuchronnie w polu dyskusji pojawia się jedna z wariacji argumentu dotyczącego miłości:

„Gdybyś mnie kochał, to…”, „Zrobiłem to bo Cię kocham…”, „Bardzo Cię kocham, dlatego chcę/nie chcę…”

W tym artykule chcę rozprawić się z najczęstszymi, moim zdaniem, mitami na temat miłości, w które uwierzyliśmy. Zanim to jednak zrobię, chciałabym Ci wyjaśnić w jaki sposób ja rozumiem to pojęcie.


Miłość, według mojej definicji, to stan motywowany szczerym pragnieniem szczęścia i głęboki kontakt z boską naturą nas samych i wszystkich istot. 


Tylko człowiek, który jest w kochającym związku z samym sobą może obdarzyć miłością drugiego człowieka. Jakie są więc moim zdaniem mity na temat miłości, w które uwierzyliśmy?

  • Mit, że kochamy bezwarunkowo

Większość z nas wierzy, że nasza miłość jest bezwarunkowa, choć tak naprawdę jest pełna uwarunkowań. Stawiamy warunki cały czas. Najlepiej to widać wówczas, kiedy ktoś zrobi coś, co jest wbrew normie, standardom czy oczekiwaniom. Wtedy nasza miłość jakby się ulatnia. „Będę Cię kochał aż do śmierci, no chyba, że mnie zdradzisz – wtedy to już nie”.

Stawianie warunków to nie miłość. To transakcja. 

Ludzie się zmieniają, czasami bardzo drastycznie zmieniają się ich potrzeby i pomysły na życie. Będąc przywiązanym do obrazu partnera, rodzica czy dziecka jakie znamy i jaki nam odpowiada nie dostrzegamy ich prawdziwej natury, przez co oddalamy się od nich i od miłości. Mylimy miłość z przywiązaniem. 

  • Miłość wymaga poświęceń

Według mojej definicji miłość to zdolność do uznania i szanowania prawdziwej natury siebie i drugiego człowieka. Poświęcenie zakłada rezygnację z części własnej wolności w oczekiwaniu na wzajemność. Ja się poświęcę i wypełnię jakiś Twój brak, bo oczekuję, że w ten sposób ty wypełnisz mój. Poświęcenie to mało użyteczna strategia, która prędzej czy później prowadzi do cierpienia. Czas najwyższy ją porzucić. Nie rób nigdy nic dla drugiej osoby, co nie będzie motywowane szczerym pragnieniem uczynienia dobra.

mężczyzna w lesie joga

fot. Matthew Henry

  • Miłości się szuka lub znajduje

Miłość jest w nas. Miłością się jest. Każda istota ludzka może połączyć się ze swoją własną, boską naturą i w każdej chwili mamy możliwość zdecydowania, że pragnę dla siebie niczego poza szczęściem. Miłość nie leży nigdzie na zewnątrz toteż nie da się jej nigdzie znaleźć.

Emocje, które wydają się nam miłością kiedy poznajemy kogoś nowego to zauroczenie, pożądanie, chemia. Jeśli opisujesz swoją relację słowami „nasza miłość słabnie” to znaczy, że to nie miłość, a coś innego.

W tym micie zawierają się jeszcze inne, podobne iluzje:

  • Aby być kochanym potrzebuję kogoś, kto będzie mnie kochał…
  • Na miłość trzeba zasłużyć
  • Jedynym sposobem na zrealizowanie potrzeby miłości jest stworzenie związku

Jeżeli miłość jest naturalnym stanem wolności przepełnionym pragnieniem szczęścia dla wszystkich istot – nie istnieje żaden warunek, który musi zostać spełniony aby zasłużyć na miłość albo kochać. Przekonanie, że tylko mając ją/jego obok siebie jesteśmy pełni, wartościowi i kompletni to nie miłość. To jest zależność. 

  • Miłość trzeba pielęgnować.

W moim rozumieniu nie trzeba jej pielęgnować (co innego – pielęgnować związek!). Uzyskawszy raz dostęp do tej najczystszej esencji naszej natury bardzo ciężko jest wrócić do starych nawyków 😉 Natomiast, jeśli dopiero dokopujesz się do pokładów swojej cudowności, pomocne będzie przypominanie sobie o tym, żeby działać w sposób, który najlepiej odzwierciedla intencję: „pragnę szczęścia dla siebie i dla wszystkich istot”.

Jestem bardzo ciekawa jakie są Twoje przemyślenia na temat miłości. Zgadzasz się ze mną czy może masz na ten temat inne zdanie? Daj znać w komentarzu, a jeśli ten wpis był dla Ciebie wartościowy – podziel się nim proszę w moim imieniu z bliskimi!