Natrafiłam niedawno na bardzo ciekawy artykuł (dokładną bibliografię znajdziesz na końcu tekstu), który traktuje o wpływie katastrofy naturalnej na wybory życiowe osób nią dotkniętych. Nie będę ukrywać, że pandemia (i jej społeczne, polityczne i ekonomiczne konsekwencje) spowodowała moje małe nawrócenie do Matki Nauki w poszukiwaniu może nie tyle co odpowiedzi, a lekcji i mądrości, z których możemy czerpać w aktualnej sytuacji.

Ludzkość przeżyła już w swojej historii kilka poważnych pandemii, liczne wojny, ataki terrorystyczne oraz wiele katastrof naturalnych takich jak trzęsienia ziemi, tornada czy pożary. W mojej głowie pojawiło się pytanie co się dzieje po wszystkim? Jak takie wydarzenia wpływają na funkcjonowanie rodziny? Badania pokazują, że różne traumy różnie wpływają na funkcjonowanie społeczności, a dzisiaj chciałabym się skupić na skutkach katastrofy naturalnej.

Katastrofa naturalna a bliskie relacje

Katastrofa naturalna jaka miała miejsce w 1989 roku nie była pandemią a huraganem. Bardzo dużym huraganem nazwanym imieniem Hugo (odnoszę wrażenie, że imię nie do końca oddaje jego moc i siłę rażenia, ale może to tylko „moje”), którego zniszczenia odczuła połowa stanu Południowa Kalifornia, a straty oszacowano na ok 6 miliardów dolarów. Czyli grubo.

Ponad 10 lat później, pewnej parze badaczy, pojawił się w głowie pomysł sprawdzenia co to wydarzenie zmieniło u ofiar katastrofy w kontekście poważnych decyzji życiowych. Korzystając z dostępu do danych ludności postanowili zbadać jak przedstawiały się liczby obrazujące ilość zawieranych małżeństw, urodzeń dzieci a także rozwodów.

Jeśli tak jak ja (czytając badanie) nie możesz się doczekać rezultatów, to potrzymam Cię jeszcze chwilę w niepewności i opowiem pokrótce o przewidywaniach badaczy na temat wyników. Zakładali oni w oparciu o konkretne teorie psychologiczne i ekonomiczne dwa warianty:

  1. Liczba zawartych małżeństw i urodzeń dzieci wzrośnie po katastrofie, a liczba rozwodów spadnie, albo:
  2. Liczba zawartych małżeństw i urodzeń dzieci spadnie po katastrofie, a liczba rozwodów wzrośnie.

Dam Ci chwilkę, żeby obstawić swoje przewidywania….. masz już?

No dobra, to co się okazało? A okazało się, że liczba zawartych małżeństw, urodzeń dzieci i liczba rozwodów znacząco wzrosła w rok po katastrofie. Tyle mówią liczby (to ważne, żeby oddzielić je od dalszej części tekstu, bo tam będziemy dopiero starać się rozumieć co to oznacza).

Natura

fot. Tyler Lastovich

Jak można to wytłumaczyć?

O ile w pierwszym wariancie badacze faktycznie przewidzieli wzrost liczby zawartych małżeństw i urodzeń dzieci, nie przewidzieli, że liczba rozwodów również wzrośnie. To po kolei:

Jeśli chodzi o małżeństwa i dzieci, ta hipoteza wspierana była przez teorię stylów przywiązania Bowlby’iego. Bowlby (a później inni badacze) zbadali, że w sytuacjach zagrożenia poszukiwanie bliskości jest modelowym zachowaniem zarówno dzieci jak i dorosłych. W odniesieniu do poważnego zagrożenia, uznano, że niebezpieczeństwo wyzwala w ludziach chęć fizycznego kontaktu z zaufaną osobą. Ponadto stwierdzono, że poczucie przynależności przynosi pocieszenie i ukojenie podczas katastrofy oraz, że członkowie rodziny pozostaną w bliskim kontakcie przez wiele dni a nawet tygodni po katastrofie.

To może być jedno z wyjaśnień, dlaczego liczba małżeństw i urodzeń dzieci wzrosła.

Nijak niestety nie pasował do tej teorii równie spory wzrost rozwodów w pierwszym roku po katastrofie. Tym bardziej, że kwestie formalne i legalne związane z uzyskaniem rozwodu zajmują wiele miesięcy.

Szukając dalej…

Interpretując wyniki, badacze skłaniają się ku innemu wyjaśnieniu. Może być tak, że naturalne katastrofy mobilizują ludzi do podejmowania działań. Czynnik zagrażający życiu wydaje się być dla niektórych katalizatorem do podejmowania znaczących i względnie szybkich działań na polu osobistym, które mają wpływ na to jak będzie wyglądać ich dalsze życie. Dla niektórych, katastrofa naturalna mogła przyspieszyć to, co już się działo, tylko dużo wolniej. Dla innych, doprowadziła do wydarzeń, do których w innych warunkach być może nigdy by nie doszło. Sytuacje zagrażające życiu i niekontrolowane wydarzenia rzucają wyzwanie i naginają popularne myślenie jakoby świat był uporządkowanym miejscem, nad którym mamy kontrolę. Aby pogodzić rozbieżności pomiędzy starym sposobem myślenia, że świat jest bezpieczny i przewidywalny z nowym doświadczeniem niebezpieczeństwa i przypadkowości, ludzie zmuszeni są do zweryfikowania starych schematów i stworzenia nowych. Aby nadać sens wydarzeniom i przywrócić „poczucie kontroli”, osoby, które przeżyły katastrofę są zmuszone do zweryfikowania priorytetów i zgodnie z nimi, podjąć działanie. Dla jednych będzie to decyzja, że „mam obok siebie osobę, z którą chcę spędzić resztę życia i teraz jest czas żeby ogłosić to światu”. Dla innych zupełnie odwrotnie. Może pojawić się poczucie, że życie jest jedno i nie ma sensu się dalej unieszczęśliwiać.

Jak możemy to odnieść do naszej aktualnej sytuacji?

Myślę sobie, że każdy wyniesie z tego to, co potrzebuje. Dla wielu z nas pandemia nie musi okazać się stanem bezpośredniego zagrożenia życia. Ale podobnie do huraganu wprowadza w nasze życie chaos, a jej konsekwencje trudno w tej chwili przewidzieć. Może stać się tak, że przejście przez ten trudny okres wzmocni i utrwali waszą relację. Może być tak, że jeszcze bardziej uwypukli niezaspokojone od dawna potrzeby i nie będzie dało się ich już dłużej ignorować. Osobiście, potrzebuję karmić umysł tym, co mi służy. Co mnie ożywia, daje poczucie nadziei i mnie wspiera. Dlatego wybieram widzieć w tej sytuacji potencjał, które wzmocni ważne dla mnie relacje. A skoro zakończenie tej historii nie zostało jeszcze napisane, to dlaczego nie patrzeć na to właśnie z tej perspektywy?

Daj znać w komentarzu co myślisz i pomóż mi dotrzeć z tym tekstem do większej ilości osób. Będę ogromnie zobowiązana!

 

Opracowano na podstawie: Catherine L. Cohan, Steve W. Cole; Life course transitions and natural disaster: marriage, birth and divorce following hurricane Hugo. Journal of Family Psychology, 2002, vol. 16, No. 1, 14-25.


Te artykuły również mogą Ci się spodobać: 

Jak się kłócić lepiej? Kilka słów o błędach…

Od słówka do słówka. Czyli geneza najpopularniejszych związkowych kłótni

Porozmawiajmy o bliskości i trosce