Ludzie uczą się mówić, rozmawiać, kłócić, walczyć i rozwiązywać konflikty. Te wszystkie umiejętności nie są wrodzone. My się ich po prostu uczymy. Najczęściej uczymy się ich jako dzieci, poprzez obserwację i naśladowanie dorosłych wokół nas. Edukacja szkolna w Polsce, w tym zakresie, niestety kuleje na obie nogi, a konsekwencje są poważne. Aktualna sytuacja klimatyczna i polityczna jest dobrym odzwierciedleniem tego jak „skutecznie” potrafimy się ze sobą porozumiewać. Wierzę jednak, że nie wszystko stracone. Nowych umiejętności można się nauczyć. Ten artykuł odpowie na pytanie jakich błędów unikać, żeby kłócić się lepiej?

Czy w dobrych relacjach ludzie się kłócą?

Każda relacja ma swój cykl. Cykl ten możemy podzielić na etapy: zgodności, niezgodności i naprawy. W zasadzie jakkolwiek ich nie nazywać, te etapy są naturalną częścią każdego związku. Przychodzą i odchodzą jak pory roku. Najpierw jest między nami dobrze, potem pojawia się coś, co zaburza porządek. Z harmonii rodzi się dysharmonia, a każdy taki cykl prowadzi do etapu, w którym jest czas na odbudowę. Ten czas odbudowy jest kluczowy dla rozwoju relacji i w dużej mierze zależy od tego, ile szkód wyrządził etap niezgodności. To nie prawda, że w dobrych związkach ludzie się nie kłócą. W dobrych związkach ludzie kłócą się mądrze.


Dobry związek to taki, w którym każda ze stron przejmuje odpowiedzialność za swoje działanie bez wylewania na siebie (albo partnera) wiadra pełnego poczucia winy lub wstydu.


Jakie błędy popełniamy?

Myślimy, że w kłótni chodzi o to, kto ma rację.

Pomysł, że wymiana komunikatów ma służyć temu, aby ktoś miał rację, jest jedną z największych iluzji na jakie daliśmy się nabrać. Gramy w tą grę, ponieważ zostaliśmy wychowani w modelu nagród i kar, gdzie ten, kto ma rację – wygrywa, a ten, kto jej nie ma – przegrywa. W mojej opinii, a jestem dosyć pewna, że Twoje doświadczenie mówi podobnie, w odniesieniu do relacji i rozwiązywaniu konfliktów to totalnie bezużyteczne narzędzie. Bo nie jest trudno mieć rację i być samemu.

Wyobraź sobie, że wracasz do domu i zastajesz zlew pełen brudnych naczyń, chociaż wcześniej ustalałaś z partnerem, że on je pozmywa. Czy będziesz mieć rację, kiedy wygarniesz mu złamaną obietnicę? Być może. Moje pytanie brzmi: chcesz mieć rację czy pozmywane gary i przyzwoitą atmosferę w domu?

Nie wiemy czego chcemy.

Potrafimy doskonale mówić o tym, co nam się nie podoba, albo co jest zrobione źle. Bardzo często jednak nie mówimy jak chcielibyśmy żeby coś zostało zrobione, albo wyrażamy się mało precyzyjnie. Słowa takie jak: „dobrze”, „mało”, „dużo”, „często” nic nie mówią o tym czego chcesz. Pamiętaj, że każdy z nas jest inny. W inny sposób wyobrażamy sobie posprzątany dom, czy odpoczynek, nie mówiąc już o okazywaniu miłości. Jeśli natomiast sam/a nie wiesz czego chcesz, zastanów się przed jakim wyzwaniem stawiasz swojego partnera!

Poruszamy kilka wątków jednocześnie.

Jeśli jesteś osobą, która potrafi wiele drobnych uraz nosić w sercu i czekać aż się skumulują, pewnie bliski będzie Ci ten błąd. Zamiast na bieżąco wyjaśniać nieporozumienia, zbieramy je w sobie. Kiedy końcu wybuchamy, „wylewa się z nas” wszystko. To, że dzisiaj nie wyniósł śmieci, ona nigdy po sobie nie sprząta, 5 lat temu „poleciało mu oko” za ładną dziewczyną i ona nigdy nie staje w Twojej obronie przed swoją matką 😉 Badania pokazują, że rozwiązywanie problemów na bieżąco (i nie wracanie już więcej do nich) to strategia odnosząca lepsze rezultaty niż czekanie aż się nazbiera i uleje.

Twarz kobiety

fot. Nick Demou

Uzasadniamy niewłaściwe zachowanie konkretną cechą charakteru.

Psychologia nazywa to zjawisko błędem atrybucji. Teoria atrybucji odnosi się do wyszukiwania związków przyczynowo skutkowych związanych z konkretną sytuacją. Jeśli np. ja zapomniałam umyć naczyń to dlatego, że miałam dużo na głowie, spieszyłam się i nie wyrobiłam się ze wszystkim. To jest atrybucja zewnętrzna. Uzasadniamy swoje zachowanie jakąś sytuacją zewnętrzną, czymś co było poza nami. Kiedy nasz partner zapomni umyć naczyń to dlatego, że jest brudasem i leniem, któremu nic się nigdy nie chce. To jest atrybucja wewnętrzna. Uzasadnianie zachowania konkretną cechą charakteru. Innymi słowy, to myślenie, że kiedy ja się zachowuję nieodpowiednio to dlatego, że miałam kiepski dzień. Jeśli Ty zrobiłeś coś nie tak, to dlatego, że Twoje zachowanie reprezentuje Twój wadliwy charakter 😉 Nie muszę Ci chyba wyjaśniać w jaki sposób takie myślenie wyrządza dużą krzywdę naszym relacjom?

Wyszukujemy argumenty potwierdzające naszą opinię.

Kiedy żyjemy w przekonaniu, że ktoś jest JAKIŚ, będziemy skanować wszystkie nasze wspomnienia w poszukiwaniu tych momentów, które będą potwierdzały nasze przekonanie. Np. kiedy powiem Ci, że nigdy nie myjesz naczyń, będę skanować w swojej pamięci wszystkie te momenty, w których faktycznie ich nie umyłeś. Nie będę widziała tych momentów, w których faktycznie umyłeś naczynia, albo zrobiłeś coś innego w domu.

Nie słuchamy.

Przypomnij sobie ostatnią sytuację, podczas której Twój partner i Ty mieliście odmienne zdania. Jak myślisz, jak długo (średnio) zajmuje nam uważne słuchanie zanim zaczniemy tworzyć w głowie ripostę? 10 sekund. Po tym czasie przestajemy słuchać, a co cierpliwsi z nas pozwalają drugiej stronie dokończyć zdanie zanim odpowiedzą. Słuchamy żeby odpowiedzieć zamiast zrozumieć. Przyznasz, że nie wróży to szybkiego porozumienia?

Na koniec…

Pisząc ten tekst wcale nie miałam zamiaru odwlec Cię od pomysłu wyrażania swoich potrzeb, stawiania granic albo egzekwowania ustaleń. Jak najbardziej można, czasem być może i trzeba. Warto jednak robić to mądrze. Czyli w sposób, który zamiast oporu i postawy defensywnej  będzie zwiększał prawdopodobieństwo spełnienia Twojej prośby i budował porozumienie między Wami.

Daj znać w komentarzu czy ten tekst był dla Ciebie pomocny i czego jeszcze chcesz się dowiedzieć w tematyce budowania porozumienia!


Te artykuły także mogą Ci się spodobać:

  1. 3 mity, które powstrzymują nas przed poprawą związku
  2. Najpopularniejsze mity na temat miłości
  3. Porozmawiajmy o bliskości i trosce