Nasze relacje z mamą są coraz cięższe…

Mieszkamy razem (ja, mój mąż i dziecko) z moją mamą i ona wtrąca się do wszystkiego. We wszystkim chce mieć rację i ostatnie zdanie. Ciągle jestem przez nią krytykowana. Rozmowa z nią nie działa, tłumaczenie, że jestem dorosła i chcę wychowywać swoje dziecko po swojemu też. Dosłownie nie ma dnia, żebyśmy się nie kłóciły. Nie wiem co robić? Jak poprawić tą sytuację?” – Monika

Sytuacja, o której piszesz jest częstym problemem i pojawia się nie tylko u rodzin mieszkających pod jednym dachem.

Twoja mama zachowuje się w stosunku do Ciebie w taki sposób, jakbyś dalej była małym dzieckiem. Napisałaś, że próbowałaś o tym rozmawiać z mamą, próbowałaś jej wytłumaczyć, że czasy dziecięcej nieporadności już minęły i te działania nie przyniosły skutku – mama nie zmieniła swojego zachowania.


Musimy sobie uświadomić, że mamy znikomy wpływ na zmianę zachowania drugiego człowieka. Jednocześnie mamy całkowity wpływ na własne zachowanie i własne reakcje.


Nie napisałaś czego potrzebujesz w związku z tą sytuacją, zastanówmy się jednak w jaki sposób możesz zbudować przestrzeń, w której jest miejsce na potrzeby wszystkich?

Naucz się słuchać

Marshall Rosenberg, wspaniały nauczyciel komunikacji międzyludzkiej powiedział kiedyś takie słowa:


„Ludzie mówią tylko 2 rzeczy: proszę i dziękuję. Część z ludzi nauczyła się mówić „proszę” w samobójczy sposób”


To, co mówi Twoja mama można wobec tego sparafrazować w następujący sposób: „Cierpię. Mam potrzebę, która nie jest zaspokojona”. Być może jest tak, że twoja mama się boi, że nie jest wsparciem. Być może powód jest inny. Najszybszym sposobem będzie po prostu zapytać ją: „Mamo, czy mówisz mi te rzeczy (możesz zacytować co dokładnie powiedziała), ponieważ boisz się, że nie jesteś wsparciem?” i zobacz co się wydarzy.

dziewczyna w górach

fot. Torben Kanuer

Na co jeszcze masz wpływ?

Z całą pewnością masz wpływ na warunki zewnętrzne, czyli warunki w jakich mieszkacie. Może czasami być tak, że same dobre intencje to za mało i aby zbudować porozumienie potrzebna jest wolność, przestrzeń i autonomia.

Jeśli czujesz, że tak może być w Twoim przypadku to zastanów się czego potrzebujesz aby móc sobie takie warunki zapewnić. Być może trzeba będzie odłożyć jakieś środki finansowe na ten cel, zredukować obecne koszty życia albo przygotować inny, długoterminowy plan.

Zmiana nastawienia

Jeśli z jakiegoś powodu zmiana warunków nie jest dla Ciebie możliwa, możesz popracować nad zmianą własnych reakcji.

Nie napisałaś z jakimi emocjami mierzysz się w związku z tą sytuacją, założę zatem, że mogą to być smutek, złość, irytacja lub frustracja. Gdybyś nie czuła żadnej „nieprzyjemnej” emocji (wyobraź sobie sytuację, że jej słowa krytyki przelatują przez Ciebie i robią plamę na ścianie zamiast w Twoim sercu) – nie czułabyś impulsu do zmiany.

Co możesz zrobić?

Mam dla Ciebie kilka propozycji, które możesz wykorzystać:

Praca nad oczekiwaniami

Oczekiwania jakie mamy wobec życia czy innych są nam, ludziom, ogromnie bliskie. Powiedziałabym nawet, że kulturowo przylgnęły do nas tak mocno, że sam pomysł, że mogłybyśmy (i powinnyśmy) się ich pozbyć wywołuje, delikatnie mówiąc, duży opór.

Nie mniej jednak jest tak, że:

  • oczekujemy, że ktoś będzie dla nas JAKIŚ
  • że mama przestanie się czepiać, że w końcu pochwali…
  • tata będzie miał taki sam system wartości jak my
  • mąż będzie widział świat tak jak ja…
  • i tak dalej…

Zastanów się czego tak naprawdę oczekujesz względem mamy i puść to! Nie trzymaj się kurczowo myśli, że powinna JAKAŚ być. Ona jest jaka jest. Ludzie naprawdę nie pojawiają się na tym świecie, żeby spełniać nasze oczekiwania. Ty również nie pojawiłaś się na tym świecie, żeby spełniać oczekiwania innych! To dobra wiadomość, pozwala się rozluźnić!

Empatyczna komunikacja swoich potrzeb

Wyobraź sobie, że rozmawiasz z mamą i ona kieruje do Ciebie słowa, które ty odbierasz jako krytykę. Zastanów się co wtedy czujesz, jaka Twoja potrzeba nie jest zaspokojona i co chciałabyś aby druga strona zrobiła.

Np. „Kiedy mówisz, że powinnam kłaść syna do łóżka o innej porze jest mi trudno. Chcę po swojemu wychowywać dziecko i wolałabym żebyś najpierw zapytała czy potrzebuję Twojej rady”.


Częścią nauk przedmałżeńskich i przed-rodzicielskich (których nie ma, a szkoda) powinny być zajęcia z komunikacji.


dziewczyna w lesie

fot. Korinna Bognar

Współpraca ze specjalistą

Na koniec chciałabym się z Tobą podzielić moją osobistą refleksją. Moje doświadczenie pokazuje mi jak niewiele wiemy o tym w jaki sposób komunikować nasze potrzeby i w jaki sposób naprawdę słuchać drugiego człowieka. Wydaje mi się zatem, że dobrym pomysłem mogło by być zapisanie się na jakieś warsztaty, albo pójście np. do psychologa czy terapeuty i popracowanie nad nowym modelem komunikacji.


Droga czytelniczko! Drogi czytelniku!

Daj znać w komentarzu czy ten wpis był dla Ciebie użyteczny, a jeśli uważasz, że ktoś innym może z niego skorzystać – puść go proszę w świat!

Chciałabyś/chciałbyś przeczytać więcej na jakiś temat? Napisz do mnie na: kontakt@dagmarabarczyk.pl

Trzymam za Ciebie kciuki!